Forum Cyrodiil: Dezynfekcja w Kvatch - Forum Cyrodiil

Skocz do zawartości

  • (4 strony)
  • +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Dezynfekcja w Kvatch

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Darthen Ikona

  • Grupa Mistrzowie Gry
  • Postów 942
  • Rejestracja 14-May 07
  • Skądstamtąd
  • PostaćSinto Tiarr
  • Cyrodiil ID50

Napisano 04 June 2010 - 12:26

Już z daleka było widać, że mury zewnętrzne fortu świecą pustkami, co było rzeczą dość... niepokojącą. Owszem, nikt się nie spodziewał nekromantów i szkieletów harcujących w najlepsze wokół murów i drzew, ale z drugiej strony fakt totalnego braku żywej duszy w miejscu, które miło być 'nawiedzone' przez bogowie-wiedzą-co był tak jakoś ponury. Cóż, niewiadome wzbudza strach bardziej niż rzeczywiste zagrożenie. Jedynie Txusowi, który bez wątpienia z grupy miał wzrok najlepszy, wydało się, że coś tam w oddali między ścianami mignęło, ale to mogło być wszystko albo nic.

Minęły dobre dwie godzin i dochodziło właśnie południe tego pochmurnego dnia, gdy grupka stanęła pod murem zewnętrznym. Miejsce poczynało się sypać i to w tempie dość szybkim jak na efekt postępu czasu. Dziwnie szybkim. Miejscami ściany obracały się już w gruz porastany gęstym bluszczem i chwastami. Tu i ówdzie brakowało kamienia, sypały się spoiny lub krzaki rosły na metry. Fort sprawiał wrażenie opuszczonego przez dziesiątki lat, co dla grubego, solidnego muru nie było wielką szkodą rzecz jasna, ale sam fakt dziwił.

Mniejsza z resztą o fort, przyjrzeć się należy grupce, które tu przywędrowała. Grupce dość, przyznać trzeba, nietypowej do takiej miejsca i do zadania, jakie miało tu zostać wykonane. Drużyna składała się bowiem między innymi z jubilera, kapłanki, zielarzy, górnika i morskiego wilka, któremu zapewne łatwiej jest już machać szablą na chybotliwej łajbie niż na pewnym gruncie. Prócz tego byli również magowie oraz paru klanowych rębajłów w liczbie pięciu, mających pełnić rolę ochroniarzy tych mniej w bitce przydatnych.

Przejście wewnątrz murów było tylko jedno i było chronione jedynie chwastami i krzakami, które nie wiedzieć czemu, akurat w tym miejscu wyrosły obficie jak nigdzie. By iść dalej, należało zejść z koni, co też drużyna była zmuszona uczynić. Nieco głębiej fortu ściany były zdecydowanie w lepszym stanie. Sporo było jednak zielska, które przebijało się między kamieniami uściełającymi ziemię, a czasem nawet te kamienie podsadzając.

Dalej drogi były dwie. Jedna prowadziła do potężnych wrót na wprost dziedzińca i wszystko podróżnikom mówiło, że jest to zejście do podziemi. Należy zaznaczyć, że wrota były w świetnym stanie i wyglądały jakby były wstawione nie dalej jak wczoraj. Drugą drogą były podniszczone schody prowadzące na piętra. I w momencie, gdy należałoby się zastanowić, którędy iść, wszyscy usłyszeli głos:
- Ha, wędrownicy!

Nagle się okazało, że na samej górze schodów stoi postać. Postać nieduża, łysa i pomarszczona. Postać staruszka. Zanim grupa zaczęła się zastanawiać, jakim cudem nie widzieli go wcześniej, ten odezwał się ponownie:
- Wędrownicy tutaj przyszli, a myślałem, że, hm... żywego ducha tu nie zobaczę. - Uśmiechnął się. Nawet ze sporej odległości widać było, że staruszek zupełnie nie ma zębów. Wsparł się mocno na krótkiej lasce, która była chyba jedynie zwykłym patykiem. Na tyle krótkim, że nie wiadomo było, czy staruszek garbi się, by się na niej wesprzeć, czy też garbi się, bo... bo się garbi.

Użytkownik Darthen edytował ten post 04 June 2010 - 12:31


#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Kahzad Ikona

  • Umcyk gro-Bugruk
  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 1038
  • Rejestracja 13-September 07
  • Skądinąd
  • PostaćUmcyk gro-Bugruk
  • Cyrodiil ID282

Napisano 04 June 2010 - 13:04

Ork ciężko zeskoczył z konia.
Powoli się już starzał, szykował się na emeryturę i spokojną starość przy retortach i alembikach.
To chyba była jego ostatnia wyprawa. Dawno już nie machał toporem na serio, tyle co treningi.
Jednak klan wzywał. Wataha ruszyła.

Drgnął usłyszawszy głos i odwrócił się do starca.

Spodziewałeś się innego ducha? Martwego może, magu? - spytał uśmiechając się ironicznie.

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Alve Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 190
  • Rejestracja 08-March 08
  • SkądZ tamtond
  • PostaćIamar Fae`iqa
  • Cyrodiil ID81

Napisano 04 June 2010 - 13:09

Pani trybun obrzuciła grunt pod końskimi kopytami trochę niepewnym spojrzeniem, by po krótkiej chwili wahania zeskoczyć z końskiego grzbietu. Stanęła obok Umcyka, gotowa w razie czego kopać go po kostkach. Zasuszonym staruszkom polującym na podróżnych nie należy się narażać.
- A nieżywe się widuje? - zapytała uprzejmie, unosząc brwi w geście zdziwienia. Nie do końca rozumiała, co ktokolwiek, a już tym bardziej ktoś nieduży i pomarszczony, miałby robić w miejscu nawiedzonym przez bogowie-wiedzą-co, w którym nie spodziewał się zobaczyć żywego ducha. Chyba nie zamierzał w pojedynkę wytępić bogowie-wiedzą-czego? Mimo pozornego rozluźnienia, trochę zbyt kurczowo ściskała wodze stojącej obok klaczy.

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Mroczuś Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 79
  • Rejestracja 08-May 08
  • SkądBielsko - Biała
  • PostaćDarleth Jaghatai
  • Cyrodiil ID293

Napisano 04 June 2010 - 13:30

Darleth zsunął się z siodła z nie dającym sie ukryć wyrazem ulgi na udręczonym obliczu. Nienawidził jeździć konno, a do tego ta parszywa szkapa zdawała się jakoś to przeczuwać i przez całą drogę robiła wszystko, by uprzykrzyć dunmerowi podróż. Był w stanie się założyć, że moment nieuwagi i to przeklęte przez wszystkie daedry zwierzę gotowe było odgryźć mu ucho. Mniejsza z tym jednak. Widok osobnika, który wylazł im na spotkanie nieco Darletha skofundował. Z tego co mu powiedziano, fort miał coś wspólnego z nekromantami. W prostym rozumowaniu mera, nekromanta to taki wredniejszy mag z zamiłowaniem do trupów. Ten tutaj bezzębny dziadunio sam prawie jak trup wyglądał, a przynajmniej budził pewne skojarzenia. Ale jak to mówią: „Z jakim przestajesz...”
- Mieszka tu? Podejdzie no tu do nas. Przedstawi się. - Powiedział głośno. Ciszej zaś, syknął w stronę najbliższego z wynajętych rębajłów. - Zabierze no który to diablę ode mnie i przywiąże. - Wskazał na klacz, która najwyraźniej odwzajemniała niechęć dunmera do dalszej wymuszonej współpracy.

Użytkownik Mroczuś edytował ten post 04 June 2010 - 14:02


#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Nemirelle Ikona

  • Wilczyca. Bretonka, magini, kapłanka...
  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 566
  • Rejestracja 14-February 08
  • Skądz Wyspy...
  • PostaćNemirelle
  • Cyrodiil ID85

Napisano 04 June 2010 - 14:51

Nemirelle od momentu gdy fort zamajaczył na horyzoncie, czuła zwiększające się z każdym stąpnięciem konia napięcie. Gdy zmumifikowany staruszek zawołał w ich kierunku, podskoczyła, jakby ją giez ukąsił. Podniósłszy oczy, ujrzała wołającego i mimo iż mięśnie nadal miała napięte jak postronki, odetchnęła z niejaką ulgą. Zmiażdżyła Darletha wzrokiem, po czym ponownie skupiła się na starcu, lekko przy tym skłaniając ku niemu głową na znak szacunku i powitania. W końcu to oni wtargnęli na jego teren a nie odwrotnie. Dalsze postępowanie uzależniała od tego, jak szczerbaty się zachowa.

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Cichy Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 195
  • Rejestracja 04-August 08
  • PostaćNefreth Direnni
  • Cyrodiil ID372

Napisano 04 June 2010 - 16:42

Direnni od samego początku trzymał się na końcu grupy. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji i przypominała maskę z brązu. W momencie, gdy kilka osób podjęło rozmowę ze starcem, mag postanowił przeprowadzić rekonesans terenu, z trzeźwością wykluczając mało istotne szczegóły, a zachowując jedynie te informacje, które w jakiś sposób mogły na wstępie postawić bacznego i cierpliwego obserwatora o kilka kroków przed zamiarami potencjalnego wroga. Przede wszystkim poświęcił więcej uwagi poteżnym wrotom, które zdecydowanie nie pasowały do tła i budziły podejrzenia. Wreszcie na końcu Altmer obdarzył badawczym wzrokiem starca, a spojrzenie to gotowe było spenetrować jego duszę. Mag ani na sekundę nie stracił czujności umysłu.

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Ulpian Ikona

  • według niektórych jestem "Ulpina"
  • Grupa Mistrzowie Gry
  • Postów 406
  • Rejestracja 24-September 07
  • SkądErmland
  • PostaćC.D.
  • Cyrodiil IDdwa pięć dziewięć

Napisano 04 June 2010 - 18:00

Dzienne majaki Txusa wcale nie napawały go przerażeniem, zdawał sobie sprawę, że wzrok niejednokrotnie już go zaskakiwał, a wręcz oszukiwał. Zresztą nawet gdyby w tym konkretnym przypadku to nie było przewidzenie, to co? Spotkał już zmorę w kanałach, nie była na tyle szybka, by dogonić uciekającego khajiita.
Brodząc między zielskiem próbował wypatrzeć interesujące go okazy. Niestety, w tym zagrzybiałym forcie nie rosło nic, co nadawałoby się do porządnego spalenia. Lekko tylko zawiedziony dosłyszał nagle głos dochodzący z góry.
-Panie, zejdź pan stamtąd, bo spadniesz! - krzyknął do jegomościa, po czym zaczął grzebać w kieszeniach i z jednej z nich wyjął mocno zużytego skręta.
-Ma ktoś ognia? - zapytał towarzyszy.

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Lenka Ikona

  • Grupa Mistrzowie Gry
  • Postów 373
  • Rejestracja 07-June 08
  • SkądB-B
  • PostaćScarlett Dragneel
  • Cyrodiil ID313

Napisano 04 June 2010 - 18:44

Bretonka czuła się nieswojo. Nie dlatego, że trzeba było oskubać fort z nekromanckich piórek, lecz dlatego, że w klanie była nowa. Jedynymi osobami, które kojarzyła bardziej była mistrzyni Nemirelle i Thoronir, których to znała z Gildii magów oraz niejasno kojarzyła Nefretha. Jednak mimo wszystko nie była to znajomość przez którą czułaby się pewnie.
Spoglądała na fort...pomyślała o swoim dworku, zastanawiając się w myślach, czy nie dałoby się jakoś tego przehandlować. Wszak taki fort był bardziej reprezentacyjny, a i zbroje oraz oręż wyglądałyby w nim lepiej, a tak jak w sąsiedztwie fatałaszków Milii.
Słysząc potok słów, jakie reszta wypowiedziała w stosunku do starca, postanowiła nie dodawać nic od siebie. Bo jeśli pamięć miał tak samo dobrą jak stan uzębienia, to i tak by zaraz zapomniał, co i kto pytał. O ile była pewna, że jest tu stałym bywalcem, to wcale nie była przekonana, czy już na zawsze nie jest związany z tym fortem.

Użytkownik Lenka edytował ten post 04 June 2010 - 18:46


#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Thoronir Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 86
  • Rejestracja 10-September 09
  • SkądFestung Breslau
  • PostaćThoronir
  • Cyrodiil ID398

Napisano 04 June 2010 - 19:49

Thoronir nerwowo kręcił się w siodle. Dawno już nie przejechał takiego szmatu drogi na koniu. Pośladki i uda paliły żywym ogniem, miał nadzieję że kiedyś, może już za jakieś sto lat, przestaną boleć.
Gdy podjechali pod fort, bosmer wyraźnie poweselał. Wreszcie koniec męczącej podróży, w porównaniu z odgniecionym tyłkiem nawet potencjalni nekromanci byli ciekawą alternatywą. Gdy na schodach pojawił się szczerbaty dziadek, Thoronir zajęty był schodzeniem z konia. Starzec krzyknął na tyle głośno, że klacz bosmera, Płotka szarpnęła się, posyłając swojego właściciela na ziemię.
Bosmer wstał mamrocząc przekleństwa, po czym oddał się obserwacji stojącej przed nimi budowli i przede wszystkim jej mieszkańca.

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Darthen Ikona

  • Grupa Mistrzowie Gry
  • Postów 942
  • Rejestracja 14-May 07
  • Skądstamtąd
  • PostaćSinto Tiarr
  • Cyrodiil ID50

Napisano 04 June 2010 - 21:01

Staruszek machnął ręką na słowa Umcyka i Iamar.
- To powiedzenie takie - powiedział. Głos miał skrzekliwy i generalnie cała jego postać była jak prosto z bajki dla dzieci. Stereotyp małego staruszka.
Westchnął i pokiwał głową.
- Mieszkam tu, tak, chyba można tak rzec - dodał odpowiadając na pytanie Darletha. - Ja widziałem już tu takich jak wy. Taka samiuśka drużyna tu była. Złapali mnie o tam, w lesie. Coś mi kazali mówić... Co mi kazali mówić?
Staruszek podrapał się po głowie, rozrzucają rzadkie pasemka siwych włosów.
- Że tutaj nic nie ma, że fort stoi pusty i popada w ruinę. Więc mówię. Idźta, nic ciekawego.
Starzec się poruszył i dopiero cichy brzęk zwrócił uwagę wszystkich na to, że nogę staruszka więził łańcuch, który z dołu schodów był ledwie widoczny i znikał gdzieś za ich szczytem.

Oględziny Nefretha zaś nie na wiele mu się zdały. Od wrót był za daleko na wypatrzenie bliższych detali, a poza tym wrota jak wrota, nie wyróżniały się właściwie niczym poza samym faktem, że sprawiały wrażenie zastanawiająco nowych i niezaniedbanych względem otoczenia.

Użytkownik Darthen edytował ten post 04 June 2010 - 21:39


#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Nemirelle Ikona

  • Wilczyca. Bretonka, magini, kapłanka...
  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 566
  • Rejestracja 14-February 08
  • Skądz Wyspy...
  • PostaćNemirelle
  • Cyrodiil ID85

Napisano 05 June 2010 - 08:31

- Hej, popatrzcie, czemu on...? - zaczęła półgłosem magini, po czym urwała. Dyskretnie rzuciła zaklęcie wykrywania magii w otoczeniu. Następnie puściła wodze Festy i wystąpiła dwa kroki do przodu w kierunku schodów, by lepiej było ją słychać.

- Jacy oni? jaka drużyna? - zapytała dociekliwie przyjaznym głosem. - I czemu na kostce macie łańcuch, dziadku?....

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Lenka Ikona

  • Grupa Mistrzowie Gry
  • Postów 373
  • Rejestracja 07-June 08
  • SkądB-B
  • PostaćScarlett Dragneel
  • Cyrodiil ID313

Napisano 05 June 2010 - 16:03

- I jak to tu mieszkacie? I jak długo? - jeśli przykuli go do tego fortu, żeby robił jako strach na wróble, albo jako drogowskaz, to podłość nie znała granic. W sumie granice zazwyczaj były ruchome.

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Alve Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 190
  • Rejestracja 08-March 08
  • SkądZ tamtond
  • PostaćIamar Fae`iqa
  • Cyrodiil ID81

Napisano 05 June 2010 - 16:17

- Jacy oni? Konkurencja. Zobaczycie, też będziemy tak wyglądać - mruknęła w przypływie optymizmu, słowa te kierując bardziej do siebie niż kogokolwiek innego. Nie przyznałaby się do tego nigdy, ale odkąd tylko opuściła miasto, czuła się coraz bardziej niepewnie. Nie przywykła do lasów, ani do praw panujących tam, gdzie wzrok straży nie sięgał i, choć w zasadzie nie była pewna, czego się spodziewać po wyprawie, w którą w przypływie lekkomyślności się wpakowała, była absolutnie przekonana, że poza zasięgiem cywilizacji nic dobrego spotkać ją nie może. Z początku obawy budził w niej sam staruszek, być może jakiś zamaskowany nekromanta, teraz zaś zaczęła obawiać się tego, kto przykuł wyraźnie bezbronnego bliźniego do... właściwie nie wiedziała, do czego staruszek był przykuty, ale łańcucha nie nosił raczej dla ozdoby. Z drugiej strony, może to był zamaskowany nekromanta, który za pomocą strategicznie umieszczonego łańcucha chciał uspokoić czujność potencjalnych gości? Czując, że jej myśli stopniowo oddalają się od rzeczywistości, Bretonka lekko zmarszczyła brwi, zła na samą siebie za tę paranoję. Powinna skoncentrować się na bardziej realnych problemach. Rozmowy z tubylcami zostawiwszy charyzmatycznej, przyjaźnie dociekliwej kapłance oraz bystrej, atrakcyjnej blondynce, skierowała się do osób najwyraźniej niezainteresowanych prowadzeniem inteligentnej konwersacji.
- Nie żeby wyglądał na bardzo niezadowolonego z życia, ale może by tak najpierw odkuć tego człowieka? - zaproponowała półgłosem. - To sprzyja przesłu- erm, rozmowom. A jak później pójdzie sobie gdzieś, gdziekolwiek, nikomu nie powie, że nas widział, co byłoby bardzo miłe. W razie czego chyba możemy go potem przykuć z powrotem? Albo zabrać ze sobą? Cokolwiek? Trochę nie wypada tu tak ostentacyjnie stać, bo tak jakby... nie wiemy, kiedy zjawią się tu jego przyjaciele, prawda?
Mówiąc to, potoczyła po okolicy uważnym spojrzeniem, bez specjalnej nadziei na znalezienie czegokolwiek. Nawet jeśli ktoś tu był, hałas wywoływany przez kilkunastoosobową grupę pewnie dawno go przepłoszył - albo przynajmniej skłonił do daleko posuniętej ostrożności. Niezręcznie czując się obok swego konia, posłała najbliższemu najemnemu opryszkowi promienny uśmiech, jednocześnie wręczywszy mu wodze swojej klaczy. On pewnie wiedział, co robić ze zwierzęciem, gdy dojechało się do celu, a w pobliżu nie było stajni. O swój dobytek mogła zatroszczyć się później.

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   Cichy Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 195
  • Rejestracja 04-August 08
  • PostaćNefreth Direnni
  • Cyrodiil ID372

Napisano 05 June 2010 - 19:24

Altmer, gdy zakończył wstępne oględziny terenu, sięgnął za tylni łęk, po sakwę koloru mleka utkaną z delikatnej, jagnięcej wełny. Odpiął ją i przerzucił sobie przez ramię. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że spokojne, wręcz flegmatyczne ruchy maga, świadczą o zmęczeniu, lub ignorancji. Tylko przy dłuższych obserwacjach te same ruchy przekształcały się w coś, czego nie można było w żaden sposób powstrzymać. Nefreth poklepał rumaka po kępkowatej grzywie o koloru pszenicy, a następnie przywiązał go do pobliskiego krzewu. Oswobodzony ze zbędnego balastu ruszył do przodu, dzierżąc w dłoni niczym nie wyróżniający się kostur. Spód ciemnego habitu delikatnie zahaczał o porośnięty bluszczem bruk, przez co nie można było zaobserować nóg Nefretha. Wydawało się, że mag sunie kilka centymetrów nad ziemią, chociaż to złudne wrażenie powodował zapewne płynny i harmoniczny chód. Altmer minął powoli Kapłankę, a następnie skierował kroki w kierunku schodów, celem wspięcia się na ich szczyt.


Użytkownik Cichy edytował ten post 05 June 2010 - 20:05


#15 Użytkownik nie jest zalogowany   Ulpian Ikona

  • według niektórych jestem "Ulpina"
  • Grupa Mistrzowie Gry
  • Postów 406
  • Rejestracja 24-September 07
  • SkądErmland
  • PostaćC.D.
  • Cyrodiil IDdwa pięć dziewięć

Napisano 05 June 2010 - 19:41

-Tak tak, odkuć! Sam wiem, jakie to straszne uczucie być zakutym, oj straszne... - powiedział co wiedział mało bystry kot. Spodziewał się, że jako najmniej rozgarnięty nie będzie miał większego posłuchu, więc chwilowo nie planował kolejnych błyskotliwych wypowiedzi. Patrzył co zamierza uczynić grupa i spoglądał na podejrzanego starca.

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   Mroczuś Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 79
  • Rejestracja 08-May 08
  • SkądBielsko - Biała
  • PostaćDarleth Jaghatai
  • Cyrodiil ID293

Napisano 05 June 2010 - 20:50

- A ja se tak myślem, co by go nie odkuwać. Nie wiemy kto go przykuł, ani po co. Jak jeszcze posiedzi przykuty kilka godzin to przecie nie zdechnie. Jeść mu damy, wypytamy o wszystko i będziem wiedzieć co za jeden. - Odpowiedział Alve i Txusowi dunmer, po chwili zastanowienia. - Jak się okaże, że niegroźny jest i zniewolony niesprawiedliwie, a nie za jakieś zbrodnie, wtedy dopiero winniśmy go oswobodzić. Wszak każdy z nas... - Ściszył odrobinę głos, zerkając z ukosa na Nemirelle. - ...nie licząc może kapłanów... - Kontynuował już normalnym tonem - ...uczciwy i prawy człek jest, toteż w gnębieniu jego uciechy nie znajdziem.

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   Darthen Ikona

  • Grupa Mistrzowie Gry
  • Postów 942
  • Rejestracja 14-May 07
  • Skądstamtąd
  • PostaćSinto Tiarr
  • Cyrodiil ID50

Napisano 05 June 2010 - 20:52

- No oni, oni - odparł staruszek i wykonał jakiś mało zrozumiały gest w kierunku bramy. - Złapali mnie i kazali tu zostać. To ich posłuchałem! - jak na zawołanie zazgrzytał więżący starca łańcuch, reagując niemal na każde jego poruszenie. - A czy dawno to było? Czy dawno? Hm... wiecie, nie miałem za bardzo jak liczyć, a i pamięć już nie ta, na wieczór jeszcze pamiętam, a rankiem już nu nu, ale... będzie ze dwa roki...

Gdy Nefreth wysforował się do przodu celem wejścia na schody, starzec przeniósł na niego wzrok i przez chwilę sprawiał wrażenie, jakby chciał zaprotestować, ale nie bardzo pamiętając, czemu. I gdy intensywnie próbował sobie przypomnieć, o co chodziło z tymi schodami (bo coś tam wszak było, coś mu tamci powiedzieli, przed czymś, kurna ostrzegli! No pustka, nic, czarna dziura, a może już mi się tylko zdaje, albo śni mi się tylko?) to Nefreth był już w połowie.

I tutaj pozwolę sobie na przeanalizowanie przyczyn tego, czego drużyna została świadkiem chwilkę potem. Otóż schody, owszem, nie wyglądały na okaz solidności, o czym już wspominałem, ale nie były też w stanie tragicznym! Należy więc to wszystko tłumaczyć umyślnym i miejscowym uszkodzeniem ze znamionami sabotażu, niźli zwykłym wypadkiem. Myśli Nefretha, rzecz jasna, uciekły zgoła w inną stronę, gdy właśnie leciał wraz z gruzem w dół. Walące się schody narobiły huku , podniosły mnóstwo pyłu i Altmer zniknął na chwilę wszystkim z oczu.
- No tak! - Staruszek palnął się dłonią w łyse czoło. - Mówili, żeby na schody nie wchodzić!

Gdy pył nieco opadł, okazało się, że zawalił się cały fragment od ziemi aż do nieco więcej niż połowy schodów. Ocalały 'kikut' znajdował się na wysokości około trzech metrów.

Co do Nefretha zaś... cóż, nie spadł z niewyobrażalnie wysoka i gdyby nie to, że zwalił się nań gruz, potłukł by się jedynie bardziej lub mniej w kilku miejscach. Ale sytuacja prezentowała się nieco inaczej. Nefreth ani przez chwilę nie stracił świadomości, co najwyżej zrobiło mu się na sekundę ciemno przed oczyma oraz dobry moment musiał badać wzrokiem otoczenie, by zorientować się, w jakiej pozycji właściwie leży. Nie czuł bólu w ogóle, więc najpierw z ulgą uznał, że wyszedł bez szwanku. Dopiero później przy probie wstania zrozumiał, że brak bólu spowodowany jest najpewniej mocnym szokiem. Zorientował się bowiem, że lewe ramię przygniata mu potężny kawałek gruzu.

Użytkownik Darthen edytował ten post 05 June 2010 - 20:58


#18 Użytkownik nie jest zalogowany   Cichy Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 195
  • Rejestracja 04-August 08
  • PostaćNefreth Direnni
  • Cyrodiil ID372

Napisano 06 June 2010 - 08:02

Logika podpowiadała, że wydarzenie, które przed momentem wpłynęło na zdrowie Altmera, nie powinno się zdarzyć. Jak widać, logika boli. Prawdopodobnie istniała druga - cudownie ukryta - droga na piętro, wszak nawet psu przy budzie ktoś musi donieść miskę z żarciem. No, chyba, że było coś jeszcze, o czym z naturalnych powodów nikt obecnie nie mógł wiedzieć. Ile by się nie zastanawiać, Altmer miał teraz sporo na głowie, lub na ramieniu, jak kto woli. Głaz bolał, bardziej niż zastanawiający fakt braku mózgu u niektórych - bo namacalnie, fizycznie. Cóż, różne myśli przychodzą do głowy w podobnych sytuacjach, jednak mag próbował opanować ciało i wyciszyć rozum. Potrafił to doskonale, ale rzadko przez 420 lat robił to w podobnych warunkach. Mimo wszystko trzeba było działać, lub chociażby spróbować. Mag w najwyższym skupieniu, jakie tylko mógł osiągnąć, zainkantował na głaz czar telekinezy, w celu uwolnienia ręki.

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   Mroczuś Ikona

  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 79
  • Rejestracja 08-May 08
  • SkądBielsko - Biała
  • PostaćDarleth Jaghatai
  • Cyrodiil ID293

Napisano 06 June 2010 - 10:34

Żyje? Panie Direnni? - Darleth natychmiast rzucił się w stronę gruzowiska, by w razie potrzeby wspomóc altmera w jego wysiłkach wyswobodzenia się spod kawałków gruzu. Gdy dotarł na miejsce zauważył, że mag właśnie inkantuje jakieś zaklęcie. Postanowił poczekać w bezpiecznej odległości na efekt czaru, bo absolutnie się na tym nie znał i nie mógł być pewien co też mag wykombinował. W końcu przed chwilą przeżył drobny szok. W przekonaniu Darletha większość magów była odrobinę niestabilna psychicznie, więc ten tutaj mógł właśnie w tej chwili wpaść na jakiś durny pomysł. Słyszał niezliczone historie o szalonych magach, których działania i motywacje pozostawały zagadką dla prostego umysłu wilka morskiego. Tymczasem dotarły do niego słowa starca dotyczące zakazu wchodzenia na schody. - Co jeszcze mówili? - Zapytał.

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   Kahzad Ikona

  • Umcyk gro-Bugruk
  • Grupa Użytkownicy
  • Postów 1038
  • Rejestracja 13-September 07
  • Skądinąd
  • PostaćUmcyk gro-Bugruk
  • Cyrodiil ID282

Napisano 06 June 2010 - 11:20

Umcyk przysłuchiwał się rozmowom jednocześnie sposobiąc się.
Zbroja, broń i sakwa.
Wszystko na swoim miejscu, odpowiednio przytroczone, tak żeby nie przeszkadzało.

Huk i hałas zwrócił uwagę Orka. Odwrócił się i widząc Altera pod gruzami nieźle się zdziwił.
Nefreth znał sztukę Phynastra, więc zaskakujące że wszedł na schody grożące zawaleniem.

Ale cóż, cuda się zdarzają.
Tym bardziej trzeba uważać.

Zaczął rozglądać się za długim kijem.

  • (4 strony)
  • +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych